Hart ducha. XII Niedziela Zwykła

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: Za kogo uważają Mnie tłumy? Oni odpowiedzieli: Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał. Zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Piotr odpowiedział: Za Mesjasza Bożego. Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie. Potem mówił do wszystkich: Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!  Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.
 (Łk 9,18-24)


   Życie ludzkie składa się z pasma sukcesów i porażek. To pierwsze chcielibyśmy przeżywać cały czas, to drugie automatycznie człowiek chce wymazać z pamięci. Dobro, które nas spotyka traktujemy jako błogosławieństwo Boga, cierpienie wielu ludzi rozumie jako karę i konsekwencje swojego działania, podejmuje ucieczkę od niego.
     
   Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Są to słowa Chrystusa, które wskazują że cierpienie  jest drogowskazem.  Może to wydawać się szaleństwem, trud, nieszczęścia, porażki mają przynosić dobro w moim życiu? Spójrzmy na krzyż Jezusa, dzięki jemu człowiek ma nadzieję zbawienia (największe dobro). Od cierpienia i tak nie uciekniemy, ono jest wpisane w nasze życie, możemy się z nim szamotać i stawiać pytanie dlaczego, albo przyjąć jako drogę do nieba i dobra. 
    Trud hartuje postawę człowieka. Pragnę przedstawić jeden w wielu przykładów z książki Krzysztofa Ziemca "Niepokonani". Bohaterowie tej książki nie zamknęli się w swoim cierpieniu, tracąc bliskich, zdrowie. Pomagają innym i pokazują że warto czynić dobro dając nadzieję drugiej osobie. Jeden z bohaterów to Jasiek Mela, który rażony prądem stracił rękę i kawałek nogi. Mimo swojej niepełnosprawności zdobył dwa bieguny ziemi i przebiegł nowojorski maraton. Udowodnił sobie i innym, że cierpienie nie zabiera marzeń. W ten sposób dał nadzieję sobie i innym.
   Gdy ogarnie człowieka zniechęcenie i wątpliwość czy trud ma sens, warto spojrzeć na krzyż Jezusa. Tam znajdzie się odpowiedź: WARTO.
  
Życzę dobrej niedzieli i tygodnia. Szczęść Boże.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Chrześcijańska mądrość... Wisdom of Christianity...

Głos Boga... God's voice...