sobota, 24 września 2016

W Bożych oczach... In the eyes of God...

Łk 16,19-31
Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie - odrzekł tamten - lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.



Dzisiejsza Ewangelia jest bardzo czytelny. Jezus używa przypowieści o bogaczu i Łazarzu. Ten pierwszy człowiek miał bardzo miłe życie, pełne zabawy i przyjemności, drugi był zawsze głodny i cierpiał odrzucenie.

Jezus nie pozostawia żadnych wątpliwości. W oczach Boga jesteśmy równi. Nie ma znaczenia, czy jesteśmy bogaci, czy biedni, szlachetni lub zwykli - jesteśmy dla Niego równi.

Liczy się dla Boga nasze serce i dusza. Dla Niego nie ma znaczenia to, ile mam, ale jak traktuję innych ludzi.

Co tak naprawdę się liczy, to miłość. Bogacz nie miał miłość w swoim sercu. 

Chciałbym podzielić się z wami jedną historię, która wydarzyło się kilka tygodni temu.

Po kanonizacji Matki Teresy,  Papież Franciszek zaprosił biednych ludzi na pizzę. Ludzi, którzy nie wydają się ważni dla świata, ale którzy są bardzo ważni dla Boga.

Jest to bardzo piękny przykład. Wszyscy jesteśmy ważne dla Boga, bez względu na to,  ile posiadamy i jakie zajmujemy stanowiska.


Lk 16,19-31
Jesus said to the Pharisees, ‘There was a rich man who used to dress in purple and fine linen and feast magnificently every day. And at his gate there lay a poor man called Lazarus, covered with sores, who longed to fill himself with the scraps that fell from the rich man’s table. Dogs even came and licked his sores. Now the poor man died and was carried away by the angels to the bosom of Abraham. The rich man also died and was buried.
  ‘In his torment in Hades he looked up and saw Abraham a long way off with Lazarus in his bosom. So he cried out, “Father Abraham, pity me and send Lazarus to dip the tip of his finger in water and cool my tongue, for I am in agony in these flames.” “My son,” Abraham replied “remember that during your life good things came your way, just as bad things came the way of Lazarus. Now he is being comforted here while you are in agony. But that is not all: between us and you a great gulf has been fixed, to stop anyone, if he wanted to, crossing from our side to yours, and to stop any crossing from your side to ours.”

  ‘The rich man replied, “Father, I beg you then to send Lazarus to my father’s house, since I have five brothers, to give them warning so that they do not come to this place of torment too.” “They have Moses and the prophets,” said Abraham “let them listen to them..” “Ah no, father Abraham,” said the rich man “but if someone comes to them from the dead, they will repent.” Then Abraham said to him, “If they will not listen either to Moses or to the prophets, they will not be convinced even if someone should rise from the dead.”’


Today's Gospel is very readable. Jesus uses the Parable of the Rich Man and Lazarus. This first man had a very nice life, full of fun and pleasures, the second one was always hungry and suffered from rejection.

Jesus does not leave any doubts. In the eyes of God, we are equal. It does not matter whether we are rich or poor, noble or ordinary – we are equal to Him. 

What counts for God is our heart and soul. For Him, it does not matter what I have but how I treat other people.

What really matters is love. The rich man had no love in his heart. On the other hand, Lazarus, a poor man with heart full of love was redeemed.

In the end of the sermon, I would like to share with you one story which happened a few weeks ago.

After the Canonization of Mother Teresa, Pope Francis invited some poor people for pizza. People, who seem not important  to the world but who are very important to God.

It is a very beautiful example. We are all very important and it does not matter how much do we have or what positions hold.

sobota, 17 września 2016

Walka o zbawienie.. The fighting for salvation...

(Łk 16,1-13)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą. Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu? Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt. Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości. Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy /wszystko/ się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie. Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy? Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze? żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie.




Myślę, że dzisiejsza Ewangelia jest bardzo kontrowersyjna. Jezus używa przypowieść o niesprawiedliwym zarządcy. Oczywiście, Jezus nie chce zachęcać do braku sprawiedliwości, ale pokazuje, jak ten człowiek próbował zabezpieczyć swoją przyszłość.

Ewangelia chce pokazać, że zawsze powinniśmy walczyć o zbawienie. W drugiej części Ewangelii Bóg mówi, że każdy ma wielki dar, który powinien być drogą do nieba.

Ten dar jest naszym zadaniem, naszym wyzwaniem, które może pomóc nam osiągnąć życie wieczne.

Czasami ludzie martwią się o tak wiele rzeczy, które wydają się być bardzo ważne, ale zapominają o tym, co jest najbardziej istotną rzeczą dla nas - zbawienie.

Tak, oczywiście, codziennie powinniśmy czynić co w naszej mocy, dla nas i dla innych osób, ponieważ chrześcijaństwo jest religią rzeczywistości.

Ale nie należy zapominać o tym, co jest najważniejsze i walczyć z taką samą determinacją o życie wieczne, jak zarządca z Ewangelii.


Paweł napisał w swoim liście do Filipian: "[...]zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem [...]" 2, 12.






Luke 16:1-13
Jesus said to his disciples, ‘There was a rich man and he had a steward denounced to him for being wasteful with his property. He called for the man and said, “What is this I hear about you? Draw me up an account of your stewardship because you are not to be my steward any longer.” Then the steward said to himself, “Now that my master is taking the stewardship from me, what am I to do? Dig? I am not strong enough. Go begging? I should be too ashamed. Ah, I know what I will do to make sure that when I am dismissed from office there will be some to welcome me into their homes.”
  Then he called his master’s debtors one by one. To the first he said, “How much do you owe my master?” “One hundred measures of oil” was the reply. The steward said, “Here, take your bond; sit down straight away and write fifty.” To another he said, “And you, sir, how much do you owe?” “One hundred measures of wheat” was the reply. The steward said, “Here, take your bond and write eighty.”
  ‘The master praised the dishonest steward for his astuteness. For the children of this world are more astute in dealing with their own kind than are the children of light.
  ‘And so I tell you this: use money, tainted as it is, to win you friends, and thus make sure that when it fails you, they will welcome you into the tents of eternity. The man who can be trusted in little things can be trusted in great; the man who is dishonest in little things will be dishonest in great. If then you cannot be trusted with money, that tainted thing, who will trust you with genuine riches? And if you cannot be trusted with what is not yours, who will give you what is your very own?

  ‘No servant can be the slave of two masters: he will either hate the first and love the second, or treat the first with respect and the second with scorn. You cannot be the slave both of God and of money.’




I think today's Gospel is very controversial. Jesus uses The Parable of the Unjust Steward. Of course, Jesus does not want to approve lack of justice, but he shows, how this man tried to secure his future.

God trough this Gospel wants to show that we should always fighting for salvation. In the second part of the Gospel, He said, that everyone has a great gift which can be the way to heaven.

This gift is our task, our challenge that can help us achieve Eternal Life.

Sometimes people worry about so many things, which seem to be very important, but they forget about what is the most crucial thing for us – redemption.

Yes, of course, every day we should do our best, for us and other people, because Christianity is the religion of reality.

But we should not forget what is the most important thing and fight with the same determination for Eternal Life, like the steward from the Gospel fought for himself.


Saint Paul wrote in his letter to Philippians: "[...] work out your own salvation with fear and trembling [...]" 2, 12.

sobota, 10 września 2016

Miłosierdzie Boga... Mercy of God...

(Łk 15,1-32)
Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata z domu i nie szuka staranne, aż ją znajdzie. A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca. Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedzał ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.




 Może wydawać się nam, że dzisiejsza Ewangelia jest nierealna. Jezus Chrystus mówi o utraconej drachmie i owcy. To jest nierealne sprzątanie całego domu dla jednej monety, a dla jednej owcy, zostawienie 99 owiec.

Jest to sprzeczne z logiką człowieka. Tak, jest to wbrew logice człowieka, ale Jezus wykracza poza nasze myślenie.

Otrzymaliśmy piękną Ewangelię w Roku Miłosierdzia. Ojciec chce odkupić każdego człowieka, ponieważ niebo jest wspólnotą Boga i ludzi. Piekło jest samotnością.  

Ojciec szuka nas, On jest bardzo cierpliwy, szukając drogi do naszego serca. Zmaga się, aby dotrzeć do naszego umysłu. On ma plan dla nas, za każdym razem, nawet gdy marnujemy Jego łaski.

Pamiętam rozmowę moim z kolegą. Kilka lat temu, był on kapelanem  kaplicy w szpitalu. Jego zadaniem było udzielanie komunii świętej i spowiedzi dla ludzi chorych, którzy byli w szpitalu.

Pewnego dnia spotkał człowieka, pytając go o spowiedź, on odmówił. Ale ten ksiądz ponawiał pytanie o spowiedź, codziennie. W pewnym momencie, ten chory człowiek poprosił o spowiedź. Okazało się, że jego ostatnia spowiedź była 60 lat temu. Po 60 latach, miał pragnienie pojednania się z Bogiem.

Bóg dotarł do jego serca po długim czasie. Bóg nigdy nie rezygnuje. Jego miłosierna miłość jest cierpliwa.


Niech ta Ewangelia otworzyć nasze serca na miłość i przebaczenie Ojca. 




Luke 15:1-32
The tax collectors and the sinners were all seeking the company of Jesus to hear what he had to say, and the Pharisees and the scribes complained. ‘This man’ they said ‘welcomes sinners and eats with them.’ So he spoke this parable to them:
  ‘What man among you with a hundred sheep, losing one, would not leave the ninety-nine in the wilderness and go after the missing one till he found it? And when he found it, would he not joyfully take it on his shoulders and then, when he got home, call together his friends and neighbours? “Rejoice with me,” he would say “I have found my sheep that was lost.” In the same way, I tell you, there will be more rejoicing in heaven over one repentant sinner than over ninety-nine virtuous men who have no need of repentance.
  ‘Or again, what woman with ten drachmas would not, if she lost one, light a lamp and sweep out the house and search thoroughly till she found it? And then, when she had found it, call together her friends and neighbours? “Rejoice with me,” she would say “I have found the drachma I lost.” In the same way, I tell you, there is rejoicing among the angels of God over one repentant sinner.’
  He also said, ‘A man had two sons. The younger said to his father, “Father, let me have the share of the estate that would come to me.” So the father divided the property between them. A few days later, the younger son got together everything he had and left for a distant country where he squandered his money on a life of debauchery.
  ‘When he had spent it all, that country experienced a severe famine, and now he began to feel the pinch, so he hired himself out to one of the local inhabitants who put him on his farm to feed the pigs. And he would willingly have filled his belly with the husks the pigs were eating but no one offered him anything. Then he came to his senses and said, “How many of my father’s paid servants have more food than they want, and here am I dying of hunger! I will leave this place and go to my father and say: Father, I have sinned against heaven and against you; I no longer deserve to be called your son; treat me as one of your paid servants.” So he left the place and went back to his father.
  ‘While he was still a long way off, his father saw him and was moved with pity. He ran to the boy, clasped him in his arms and kissed him tenderly. Then his son said, “Father, I have sinned against heaven and against you. I no longer deserve to be called your son.” But the father said to his servants, “Quick! Bring out the best robe and put it on him; put a ring on his finger and sandals on his feet. Bring the calf we have been fattening, and kill it; we are going to have a feast, a celebration, because this son of mine was dead and has come back to life; he was lost and is found.” And they began to celebrate.
  ‘Now the elder son was out in the fields, and on his way back, as he drew near the house, he could hear music and dancing. Calling one of the servants he asked what it was all about. “Your brother has come” replied the servant “and your father has killed the calf we had fattened because he has got him back safe and sound.” He was angry then and refused to go in, and his father came out to plead with him; but he answered his father, “Look, all these years I have slaved for you and never once disobeyed your orders, yet you never offered me so much as a kid for me to celebrate with my friends. But, for this son of yours, when he comes back after swallowing up your property – he and his women – you kill the calf we had been fattening.”

  ‘The father said, “My son, you are with me always and all I have is yours. But it was only right we should celebrate and rejoice, because your brother here was dead and has come to life; he was lost and is found.”’




It seems that today's Gospel cannot be real. Jesus Christ told the Parable of the Lost Drachm and The Lost Sheep. It is unthinkable for us to clean a whole house just to look for one coin, as well as to leave a herd of 99 sheep to help one that got lost. 

It seems to be against our logic but Jesus sees more than we do and He can go beyond limits.

We have received a beautiful Gospel for the Year of Mercy. Merciful God, the Father of all us, wants to redeem people, because heaven is the community of God and people.  And hell means loneliness.

The Father, just like this woman and shepherd from the parable looks for us. He is very patient and He tries to find the way to our hearts. He struggles to reach us and He always has a plan for us, even when we don’t listen to Him.  

I remember one conversation with my fellow. A couple of years ago, he was a hospital chaplain. His duty was to bring the sacraments of Holy Communion and Penance for sick people who were at the hospital. 

One day he met a man who never wanted confession. The priest used to offer him this sacrament every day but he always refused. And one day, the man finally asked for it. The priest found out that his last confession was 60 years ago.  After 60 years, he finally wanted to reconcile with God. 

God reached his heart after a very long time. He never resigns. His merciful love is patient.


May this Gospel open up our hearts for love and God’s Mercy.

sobota, 3 września 2016

Ofiara... The sacrifice..

(Łk 14,25-33)
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.


Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam, jak ważna jest nasza chrześcijańska godność. Jezus użył przypowieść o rodzinie. Oczywiście, on nie chce powodować konfliktów i nienawiści wśród rodzin.  Musimy jednak pamiętać, że czasami trzeba "zapłacić " bardzo wysoką cenę za bycie chrześcijanami. Czemu? Ponieważ nasza wiara w Jezusa Chrystusa nie pasuje do współczesnego świata.

Są chrześcijanie, którzy starają się dopasować do współczesnego świata. Świat lubi ich, ale często ci ludzie nie postępują zgodnie z nauczaniem Boga i Kościoła.

Chrześcijanin to człowiek, który nie szuka konfliktów, ale czasami musi powiedzieć "nie", nawet członkom rodziny.

Być wiernym Bogu nie jest łatwe, a my musimy być gotowi za to, że czasami będziemy niezrozumiani.

Chciałbym podzielić się z wami jedną historię.

Kiedy pracowałem w mojej drugiej parafii, spotkałem młodą dziewczynę. Na początku wydawało się, że ona pochodzi z katolickiej rodziny. Uczęszczała  na Mszę św., spotkania dla młodych ludzi w moim kościele i grała na gitarze w chórze dziecięcym.

Ale później dowiedziałem się o jej prawdziwej historii. Jej rodzice byli niewierzący; Prawdopodobnie zostali ochrzczeni, lecz nie chodzili do kościoła. Ona nie otrzymała wiary od rodziców.

Ta dziewczyna otrzymała wiarę od babci, która uczyła ją, jak się modlić.

Jestem pewien, że ona kochała swoich rodziców, ale istniał konflikt między  córką a rodzicami z powodu wiary. Sytuacja ta odzwierciedla dzisiejszą Ewangelię.


Nikt nie chce być w konflikcie z własną rodziny, ale Jezus zawsze powinien mieć pierwsze miejsce w naszym życiu. 
On powiedział: "Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony". Mt 24, 13



Luke 14:25-33
Great crowds accompanied Jesus on his way and he turned and spoke to them. ‘If any man comes to me without hating his father, mother, wife, children, brothers, sisters, yes and his own life too, he cannot be my disciple. Anyone who does not carry his cross and come after me cannot be my disciple.

  ‘And indeed, which of you here, intending to build a tower, would not first sit down and work out the cost to see if he had enough to complete it? Otherwise, if he laid the foundation and then found himself unable to finish the work, the onlookers would all start making fun of him and saying, “Here is a man who started to build and was unable to finish.” Or again, what king marching to war against another king would not first sit down and consider whether with ten thousand men he could stand up to the other who advanced against him with twenty thousand? If not, then while the other king was still a long way off, he would send envoys to sue for peace. So in the same way, none of you can be my disciple unless he gives up all his possessions.’



Today's Gospel reminds us how important is our Christian dignity. Jesus used the parable of the family. Of course, He doesn’t want to cause conflicts and hate among families. But we have to remember that sometimes we pay a very high price for being Christians. Why? Because our faith in Jesus Christ does not match to the modern world.

There are Christians who try to fit into the modern world. The world likes them, but often those people don’t act in accordance with the teaching of God.

A Christian is a person who does not seek for conflicts, but sometimes has to say "no", even to members of a family.

Being faithful to god is not easy, and we have to be ready for being misunderstood.

I would like to share with you one story.

When I worked in my second parish, I met a young girl. At the beginning, she seemed to come from a catholic family. She attended Sunday’s masses, meetings for young people in my church and played the guitar in a children's choir.

But later, I learned her real story. Her parents were unbelievers; probably they were baptized but did not go to the church. She did not receive faith from her parents.

This girl received it from her grandmother, who taught her how to pray.

I am sure she loved her parents but there was a conflict among them because of her faith. This situation reflects today’s Gospel.

Nobody wants to be in conflict with one’s family, but Jesus should always have the first place in our lives. He said: “But he that shall endure unto the end, the same shall be saved”. Mt 24, 13