niedziela, 23 kwietnia 2017

Miłosierny Bóg... Divine Mercy...

(J 20,19-31)
Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, Jezus wszedł, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.





Ósmego dnia oktawy Wielkanocy zabiera nas do Wieczernika, w którym zebrali się Apostołowie. Byli pełen strachu i beznadziejni.  Jezus przychodzi do Nich, jako zmartwychwstały Pan i mówi: "Pokój z wami".

Ten dzień od 17 lat obchodzony jako dzień Bożego Miłosierdzia. Pragnieniem Boga było świętować drugą niedzielę jako dzień wielkiego miłosierdzia. Bóg powiedział nam o tym przez polską siostrę siostrę Faustynę. Papież Jan Paweł II ustanowił i ogłosił ten dzień jako Święto Miłosierdzia Bożego.

Dzięki Ewangelii według świetego Jana, możemy zauważyć pewne powiązania między sytuacją z Wieczernika a miłosierną miłością do Boga. Zmartwychwstały Chrystus przyszedł i powiedział: "Pokój z wami", co oznacza: nie bój się, nie wahaj się, otwórz serce, bo cię kocham.

Podczas konsekracji Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie w 2002 roku Papież  Jan Paweł II, powiedział:
"Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo Najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata; (...) dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata " - słowa z Dzienniczka Siostry Faustyny (n. 476). Dla nas i świata całego... Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia! Na wszystkich kontynentach z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie o miłosierdzie. Tam, gdzie panuje nienawiść i chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, które koi ludzkie umysły i serca i rodzi pokój".

Tylko miłosierdzie Boże może nam pomóc. Dzięki Pasji Chrystusa, Krzyża i zmartwychwstania możemy znaleźć przebaczenie, pojednanie i pokój.

Tylko Bóg ma zdolność do pokonania nienawiści, ponieważ tylko ludzkie działania tak często zawodzą. Nasza potężna broń to modlitwa i wiara w miłosierdzie Boga.

W tych Chrystusa zachęca do otwarcia serca na miłosierną miłość i modlitwy za cały świat. Módlmy się o miłosierdzie Boże.

Chciałbym zakończyć słowami konsekracji sanktuarium w Krakowie:

Bóg, miłosierny Ojciec, w swoim Synu, Jezusie Chrystusie, wyjawiłeś swoją miłość i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu, Dzisiaj powierzamy wam losy świata i każdego mężczyzny i kobiety. Zginaj do grzeszników, uzdrawiaj naszą słabość, zdobądź wszystkie zło i przyznaj, że wszystkie narody ziemskie doświadczają twojego miłosierdzia. W Tobie, Trójjedy Bóg, mogą kiedykolwiek znaleźć źródło nadziei. Ojcze Przedwieczny, przez Mękę Pańską i zmartwychwstanie Syna swego, zmiłuj się nad nami i na cały świat! Amen.



John 20:19-31
In the evening of that same day, the first day of the week, the doors were closed in the room where the disciples were, for fear of the Jews. Jesus came and stood among them. He said to them, ‘Peace be with you’, and showed them his hands and his side. The disciples were filled with joy when they saw the Lord, and he said to them again, ‘Peace be with you.
‘As the Father sent me,
so am I sending you.’
After saying this he breathed on them and said:
‘Receive the Holy Spirit.
For those whose sins you forgive,
they are forgiven;
for those whose sins you retain,
they are retained.’
Thomas, called the Twin, who was one of the Twelve, was not with them when Jesus came. When the disciples said, ‘We have seen the Lord’, he answered, ‘Unless I see the holes that the nails made in his hands and can put my finger into the holes they made, and unless I can put my hand into his side, I refuse to believe.’ Eight days later the disciples were in the house again and Thomas was with them. The doors were closed, but Jesus came in and stood among them. ‘Peace be with you’ he said. Then he spoke to Thomas, ‘Put your finger here; look, here are my hands. Give me your hand; put it into my side. Doubt no longer but believe.’ Thomas replied, ‘My Lord and my God!’ Jesus said to him:
‘You believe because you can see me.
Happy are those who have not seen and yet believe.’
There were many other signs that Jesus worked and the disciples saw, but they are not recorded in this book. These are recorded so that you may believe that Jesus is the Christ, the Son of God, and that believing this you may have life through his name.


The eighth day of the Octave of Easter takes us to the cenacle where the Apostles gathered. They were full of fear and hopeless. At the same time Jesus came as The Resurrected Lord and said: “Peace be with you.”

This day is for 17 years celebrated as the day of Divine Mercy. It was the God’s desire that we should celebrate the second Sunday as the day of His great Mercy. God told us about it through a Polish nun – sister Faustina. Pope John Paul II established and announced this day as the Feast of Divine Mercy. 

While we are reading today's Gospel according to John, we may notice some connection between the situation from the cenacle and the merciful love of God. Resurrected Christ came and said: “Peace be with you”, what means: don’t be afraid, don’t hesitate, open your heart because I love you. 

During the consecration of the Shrine of Divine Mercy in Cracow in 2002, the pope said:
 "Eternal Father, I offer to you the Body and Blood, Soul and Divinity of your beloved Son, our Lord Jesus Christ, for our sins and those of the whole world; by the sufferings of his Passion, have mercy upon us and upon the whole world" (Diary, 476). Upon us and upon the whole world ... How greatly today’s world needs God’s mercy! In every continent, from the depth of human suffering, a cry for mercy seems to rise up. Where hatred and the thirst for revenge dominate, where war brings suffering and death to the innocent, there the grace of mercy is needed in order to settle human minds and hearts and to bring about peace. 
The words of the Pope became a prophecy because of many conflicts, wars and hatred that exist in the world.  Many times humankind is powerless in the face of injustice and human tragedy. 

Only the Mercy of God can help us. Thanks to the Passion of Christ, the Cross, and resurrection we may find forgiveness, reconciliation and peace.   

Only God has the power to defeat hatred. Our powerful weapon is a prayer and faith in God's Mercy. 

On these days we are encouraged to open our hearts for His merciful love and to pray for the whole world. Pray for God’s Mercy. 

I would like to finish with the words from the consecration of the Shrine in Cracow:

God, merciful Father,
in your Son, Jesus Christ, you have revealed your love
and poured it out upon us in the Holy Spirit, the Comforter,
We entrust to you today the destiny of the world and of every man and woman.

Bend down to us sinners,
heal our weakness,
conquer all evil,
and grant that all the peoples of the earth
may experience your mercy.
In You, the Triune God,
may they ever find the source of hope.

Eternal Father,
by the Passion and Resurrection of your Son,
have mercy on us and upon the whole world!

Amen. 

niedziela, 16 kwietnia 2017

Zwycięstwo... The Victory...

(J 20,1-9)
Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, /które mówi/, że On ma powstać z martwych.

Był to normalny dzień. Dzień po największym święcie Żydów. Wiele osób powracało do własnych obowiązków. Nagle, w ciągu dnia coś się stało, co było trudne do wyobrażenia. Maria Magdalen z innymi kobietami i Apostołami Piotrem i Janem stali się świadkami pustego grobu. A jednak zmartwychwstał, jak mówił, Król życia pokonał diabła, zło i śmierć. Jest to największy cud i dzień w historii świata.

Tego ranka miał miejsce początek ogromnej radości i świętowania chrześcijan na całym świecie. Zmartwychwstanie Jezusa jest rzeczywistością, nie tylko historią, dlatego świętujemy to jako tu i teraz.

W sekwencji Wielkanocnej śpiewamy; "Śmierć z życiem się zwarła, i w boju o dziwy! Choć poległ Król życia, króluje dziś żywy".

Zmartwychwstanie Chrystusa ukazuje nam paradoks, ze względu na niestabilność ludzkiego życia, wydaje się, że śmierć zawsze wygrywa, a człowiek jest bezsilny w obliczu przemijania. Jezus pokazuje nam, że jest królem życia i wygrał. Śmierć dotknęła go, ale na chwilę. Po trzech dniach został zwycięzcą. Bóg jest potężniejszy niż śmierć.

Jezus czyni niemożliwe rzeczy; Poszedł do piekła i otworzył bramy nieba. Ostatnie słowo należy do Boga i życia.

Ta uroczystość zaprasza nas do spojrzenia na własnego życie z radością i nadzieją. Jesteśmy właczeni w tajemnicę Chrystusa, Jego śmierci i zmartwychwstania przez chrzest. Bramy nieba są otwarte dla nas, wszystko w moim życiu jest odkupione.

 Jezus Chrystus otwiera grobowce mojego cierpienia, kłopotów i smutku, dając nadzieję, że wszystkie rzeczy zostały odkupione przez krzyż i zmartwychwstanie. Bóg pokonał moje trudności. Jezus Chrystus jest w stanie odnawić każde życie.

Święty Paweł napisał w Liście do Kolosan; "Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga".

Nasz Bóg i Zbawiciel mówi nam: szukaj nieba, gdzie Ja jestem, to również  jest twoje miejsce.

Jezu Chryste, dziękuję Ci  Twoje za zmartwychwstanie; które jest także moim zwycięstwem. 

John 20:1-9
It was very early on the first day of the week and still dark, when Mary of Magdala came to the tomb. She saw that the stone had been moved away from the tomb and came running to Simon Peter and the other disciple, the one Jesus loved. ‘They have taken the Lord out of the tomb’ she said ‘and we don’t know where they have put him.’
  So Peter set out with the other disciple to go to the tomb. They ran together, but the other disciple, running faster than Peter, reached the tomb first; he bent down and saw the linen cloths lying on the ground, but did not go in. Simon Peter who was following now came up, went right into the tomb, saw the linen cloths on the ground, and also the cloth that had been over his head; this was not with the linen cloths but rolled up in a place by itself. Then the other disciple who had reached the tomb first also went in; he saw and he believed. Till this moment they had failed to understand the teaching of scripture, that he must rise from the dead.



It was a normal day, the day after Passover when a lot of people went back to their duties. Suddenly, happened something that was hard to imagine. Peter, John and Mary with other women saw the empty tomb of Jesus. Messiah resurrected, just as he had promised to. The King of life defeated devil, evil and death. This is the biggest miracle and the most important day in the history of the world.

This morning we started celebrating the most important holiday for Christians. Jesus lives among us, He is real.

During Easter we sing: "Death with life contended: combat strangely ended! Life's own Champion, slain, yet lives to reign."

There seems to be a paradox, because human life is so fragile, so it may seem that death will always win. And the man is powerless in the face of death. But Jesus shows us that he is the King of life and death. He won. Death touched Him, but only for a moment. After three days, he became the winner. God is more powerful than death.

Jesus did impossible things; he went down into hell and opened the gates of heaven.  The last word belongs always to God and life.

It invites us to look at our own lives with joy and hope in our hearts. Life always defeats death; we are part of Christ's mystery from the moment when we were baptized.  The gates of heaven are open for us, our lives are redeemed.

Jesus Christ opened the tombs of our suffering, troubles and sadness and gave us hope that everybody can be redeemed by the cross and resurrection. God overcame our difficulties. Jesus Christ is able to recover and renew every life.

Saint Paul wrote in the Letter to the Colossians; "Since you have been brought back to true life with Christ, you must look for the things that are in heaven, where Christ is sitting at God's right hand."

Our God and Saviour tells us to look for heaven where He is. And this is also our place.

Jesus Christ, thank you for your resurrection; your victory is also mine.


niedziela, 9 kwietnia 2017

Niedziela Palmowa... Palm Sunday...

Mt 26:14-27:66

Dzisiaj rozpoczynamy Wielki Tydzień, Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa.

Today We are starting The Holy Week of the Passion, Death and Resurrection of Christ.

sobota, 1 kwietnia 2017

Zbawienie i modlitwa... Redemption and prayer...


V Niedziela Wielkiego Postu... V Sunday of Lent...





(J 11,1-45)
Był pewien chory, Łazarz z Betanii, z miejscowości Marii i jej siostry Marty. Maria zaś była tą, która namaściła Pana olejkiem i włosami swoimi otarła Jego nogi. Jej to brat Łazarz chorował. Siostry zatem posłały do Niego wiadomość: Panie, oto choruje ten, którego Ty kochasz. Jezus usłyszawszy to rzekł: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą. A Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza. Mimo jednak że słyszał o jego chorobie, zatrzymał się przez dwa dni w miejscu pobytu. Dopiero potem powiedział do swoich uczniów: Chodźmy znów do Judei. Rzekli do Niego uczniowie: Rabbi, dopiero co Żydzi usiłowali Cię ukamienować i znów tam idziesz? Jezus im odpowiedział: Czyż dzień nie liczy dwunastu godzin? Jeżeli ktoś chodzi za dnia, nie potknie się, ponieważ widzi światło tego świata. Jeżeli jednak ktoś chodzi w nocy, potknie się, ponieważ brak mu światła. To powiedział, a następnie rzekł do nich: Łazarz, przyjaciel nasz, zasnął, lecz idę, aby go obudzić. Uczniowie rzekli do Niego: Panie, jeżeli zasnął, to wyzdrowieje. Jezus jednak mówił o jego śmierci, a im się wydawało, że mówi o zwyczajnym śnie. Wtedy Jezus powiedział im otwarcie: Łazarz umarł, ale raduję się, że Mnie tam nie było, ze względu na was, abyście uwierzyli. Lecz chodźmy do niego. Na to Tomasz, zwany Didymos, rzekł do współuczniów: Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć. Kiedy Jezus tam przybył, zastał Łazarza już do czterech dni spoczywającego w grobie. A Betania była oddalona od Jerozolimy około piętnastu stadiów i wielu Żydów przybyło przedtem do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. Marta rzekła do Jezusa: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga. Rzekł do niej Jezus: Brat twój zmartwychwstanie. Rzekła Marta do Niego: Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym. Rzekł do niej Jezus: Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to? Odpowiedziała Mu: Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat. Gdy to powiedziała, odeszła i przywołała po kryjomu swoją siostrę, mówiąc: Nauczyciel jest i woła cię. Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. Jezus zaś nie przybył jeszcze do wsi, lecz był wciąż w tym miejscu, gdzie Marta wyszła Mu na spotkanie. Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani, że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła do miejsca, gdzie był Jezus, ujrzawszy Go upadła Mu do nóg i rzekła do Niego: Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli? Odpowiedzieli Mu: Panie, chodź i zobacz. Jezus zapłakał. A Żydzi rzekli: Oto jak go miłował! Niektórzy z nich powiedzieli: Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł? A Jezus ponownie, okazując głębokie wzruszenie, przyszedł do grobu. Była to pieczara, a na niej spoczywał kamień. Jezus rzekł: Usuńcie kamień. Siostra zmarłego, Marta, rzekła do Niego: Panie, już cuchnie. Leży bowiem od czterech dni w grobie. Jezus rzekł do niej: Czyż nie powiedziałem ci, że jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą? Usunięto więc kamień. Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: Łazarzu, wyjdź na zewnątrz! I wyszedł zmarły, mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą. Rzekł do nich Jezus: Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić. Wielu więc spośród Żydów przybyłych do Marii ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego.


Nadchodzi Wielkanoc. Czas, w którym skupiamy się na męce i śmierci Jezusa Chrystusa.

Dzisiejsza Ewangelia według Jana mówi nam historię Łazarza. Jego siostry pełne smutku przyszły do ​​Jezusa i poinformowały go o śmierci brata.

Chrystus objawił swoją moc i wskrzesił  Łazarza do życia. To był moment, w którym Jezus Chrystus pokazał, że jest Panem życia. Wskrzeszenie Łazarza podkreśla prawdę o życiu wiecznym. W imię Jezusa każdy może osiągnąć wieczne życie.

Czytając Ewangelię możemy zauważyć fakt, że Jezus zaczął płakać na grobem przyjaciela. To była normalna reakcja człowieka - Jezus okazał współczucie i miłość. Łazarz był przyjacielem Jezusa, a łzy oznaczały, że są prawdziwymi przyjaciółmi.

Te łzy mówią coś więcej.

Jesteście podobni do Jezusa. Mimo że wierzymy w życie wieczne, śmierć naszych przyjaciół i krewnych jest zawsze bardzo trudna.

Co zrobił Jezus? Zaczął płakać jak zwykły człowiek, a te łzy były znakiem Jego miłości.

Wierzymy w życie wieczne, ponieważ jest prawdą naszej wiary, ale każda śmierć jest dla nas bardzo trudna do zrozumienia. Dlatego mamy piękną tradycję modlenia się za naszych zmarłych krewnych i przyjaciół. Wyznajemy prawdę, że "oczekujemy zmartwychwstania zmarłych i życia w wieczności". Po śmierci istnieje życie.

 Bardzo często musimy walczymy ze sobą, tak trudno godząc się z faktem przemijania, ale nasza  miłość nie ma końca, nawet po śmierci.

Prawda zmartwychwstania jest sensem wiary, równie ważna jest modlitwa za naszych zmarłych przyjaciół i członków rodziny. Ta postawa podkreśla naszą wiarę w życie wieczne i miłość. Miłość, która trwa wiecznie.

John 11:1-45
There was a man named Lazarus who lived in the village of Bethany with the two sisters, Mary and Martha, and he was ill. It was the same Mary, the sister of the sick man Lazarus, who anointed the Lord with ointment and wiped his feet with her hair. The sisters sent this message to Jesus, ‘Lord, the man you love is ill.’ On receiving the message, Jesus said, ‘This sickness will end not in death but in God’s glory, and through it the Son of God will be glorified.’
  Jesus loved Martha and her sister and Lazarus, yet when he heard that Lazarus was ill he stayed where he was for two more days before saying to the disciples, ‘Let us go to Judaea.’ The disciples said, ‘Rabbi, it is not long since the Jews wanted to stone you; are you going back again?’ Jesus replied:
‘Are there not twelve hours in the day?
A man can walk in the daytime without stumbling
because he has the light of this world to see by;
but if he walks at night he stumbles,
because there is no light to guide him.’
He said that and then added, ‘Our friend Lazarus is resting, I am going to wake him.’ The disciples said to him, ‘Lord, if he is able to rest he is sure to get better.’ The phrase Jesus used referred to the death of Lazarus, but they thought that by ‘rest’ he meant ‘sleep’, so Jesus put it plainly, ‘Lazarus is dead; and for your sake I am glad I was not there because now you will believe. But let us go to him.’ Then Thomas – known as the Twin – said to the other disciples, ‘Let us go too, and die with him.’
  On arriving, Jesus found that Lazarus had been in the tomb for four days already. Bethany is only about two miles from Jerusalem, and many Jews had come to Martha and Mary to sympathise with them over their brother. When Martha heard that Jesus had come she went to meet him. Mary remained sitting in the house. Martha said to Jesus, ‘If you had been here, my brother would not have died, but I know that, even now, whatever you ask of God, he will grant you.’ ‘Your brother’ said Jesus to her ‘will rise again.’ Martha said, ‘I know he will rise again at the resurrection on the last day.’ Jesus said:
‘I am the resurrection and the life.
If anyone believes in me, even though he dies he will live,
and whoever lives and believes in me will never die.
Do you believe this?’
‘Yes, Lord,’ she said ‘I believe that you are the Christ, the Son of God, the one who was to come into this world.’
  When she had said this, she went and called her sister Mary, saying in a low voice, ‘The Master is here and wants to see you.’ Hearing this, Mary got up quickly and went to him. Jesus had not yet come into the village; he was still at the place where Martha had met him. When the Jews who were in the house sympathising with Mary saw her get up so quickly and go out, they followed her, thinking that she was going to the tomb to weep there.
  Mary went to Jesus, and as soon as she saw him she threw herself at his feet, saying, ‘Lord, if you had been here, my brother would not have died.’ At the sight of her tears, and those of the Jews who followed her, Jesus said in great distress, with a sigh that came straight from the heart, ‘Where have you put him?’ They said, ‘Lord, come and see.’ Jesus wept; and the Jews said, ‘See how much he loved him!’ But there were some who remarked, ‘He opened the eyes of the blind man, could he not have prevented this man’s death?’ Still sighing, Jesus reached the tomb: it was a cave with a stone to close the opening. Jesus said, ‘Take the stone away.’ Martha said to him, ‘Lord, by now he will smell; this is the fourth day.’ Jesus replied, ‘Have I not told you that if you believe you will see the glory of God?’ So they took away the stone. Then Jesus lifted up his eyes and said:
‘Father, I thank you for hearing my prayer.
I knew indeed that you always hear me,
but I speak for the sake of all these who stand round me,
so that they may believe it was you who sent me.’
When he had said this, he cried in a loud voice, ‘Lazarus, here! Come out!’ The dead man came out, his feet and hands bound with bands of stuff and a cloth round his face. Jesus said to them, ‘Unbind him, let him go free.’
  Many of the Jews who had come to visit Mary and had seen what he did believed in him.



Easter is coming. The time when we focus on the passion and death of Jesus Christ is near.

Today's Gospel according to John tells us the story of Lazarus. When he died, his sisters, full of sorrow, came to Jesus and informed him about Lazarus’ death.

Christ revealed His power and raised Lazarus from death. It was the moment when Jesus Christ showed that He is the Lord of life. The resurrection of Lazarus emphasises the truth about eternal life. In the name of Jesus everyone can achieve eternal life.

While we are reading the gospel we may notice the fact that Jesus started crying when He found out that Lazarus is dead. It was a normal reaction of a man – Jesus showed compassion and love. Lazarus was a friend of Jesus and tears mean that they were real friends. 

And what do those tears mean to us?

We are the same like Jesus. Despite we believe in eternal life, death of our friends and relatives is always very difficult. 

What did Jesus do? He started crying like a normal man and those tears were the sign of His love. 

We believe in eternal life because it is a part of our faith, yet every death is still very difficult for us to understand. That is why we have the old and beautiful tradition of praying for our dead relatives and friends.  We profess that we “look forward to the resurrection of the dead and the life of the world to come.” After death there is life. 

And finally, very often we have to struggle with the death of our beloved ones. But love knows no end, even after death. 

The truth of resurrection is very important, just as important is the prayer for our dead friends and family members. This attitude emphasizes our faith in eternal life and love. Love which lasts forever.  

Do góry

sobota, 25 marca 2017

Głos Boga... God's voice...


VI Niedziela Wielkiego Postu... IV Sunday of Lent...
(J 9,1-41)
Jezus przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale /stało się tak/, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata. To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: Idź, obmyj się w sadzawce Siloam - co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze? Jedni twierdzili: Tak, to jest ten, a inni przeczyli: Nie, jest tylko do tamtego podobny. On zaś mówił: To ja jestem. Mówili więc do niego: Jakżeż oczy ci się otwarły? On odpowiedział: Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: Idź do sadzawki Siloam i obmyj się. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem. Rzekli do niego: Gdzież On jest? On odrzekł: Nie wiem. Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę. Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu. Inni powiedzieli: Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki? I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy? Odpowiedział: To prorok. Jednakże Żydzi nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, tak że aż przywołali rodziców tego, który przejrzał, i wypytywali się ich w słowach: Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomym urodził? W jaki to sposób teraz widzi? Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie. Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: Ma swoje lata, jego samego zapytajcie! Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: Daj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem. Na to odpowiedział: Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę. Rzekli więc do niego: Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy? Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami? Wówczas go zelżyli i rzekli: Bądź ty sobie Jego uczniem, my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi. Na to odpowiedział im ów człowiek: W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić. Na to dali mu taką odpowiedź: Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać? I precz go wyrzucili. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? On odpowiedział: A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył? Rzekł do niego Jezus: Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie. On zaś odpowiedział: Wierzę, Panie! i oddał Mu pokłon. Jezus rzekł: Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci , którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi. Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: Czyż i my jesteśmy niewidomi? Jezus powiedział do nich: Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal.





Kolejna dłuższa Ewangelia, która oznacza, że ​​Jezus Chrystus chce, abyśmy wzbogacili się Jego słowem. Dzisiejsza Ewangelia mówi o spotkaniu Jezusa z niewidomym. Ta osoba cierpiała wiele od początku swojego życia, nie mając wzroku. Dzięki oczom; jesteśmy w stanie doświadczyć piękno świata i natury. Chrystus zlitował się nad nim, biorąc pod uwagę jego cierpienie. Poza tym ten człowiek wyleczony z choroby cielesnej,  otrzymał wzrok duchowy.

Nie powinniśmy patrzeć na Ewangelię z punktu widzenia tylko cielesności, ale przez pryzmat Ducha,  Chrystusa  uwalniający od duchowej ślepoty.

Jezus przyszedł na świat, dając nam oczy duszy. Nasze życie nie jest tylko ciałem, duchem. Chrystus jest światłem sumienia. Wewnętrzny głos serca jest światłem Boga. Nasz umysł i serce podejmują decyzję każdego dnia. Jezus oświeca ludzkie czyny i myśli w naszym sumieniu, co  stanowi  głos Boży.

Co możemy zrobić, aby zapobiec ślepocie duszy? Posłuchaj Boga, wydaje się to banalne. Chrystus leczy ślepotę człowieka przez swoje słowo i głos sumienia.

Formacja sumienia dokonuje się przez słowa Pana, czytając Biblię i będąc posłusznym nauce Kościoła. Codzienna modlitwa jest pokarmem duszy. Uczestnicząc we Mszy świętej, Bóg karmi nas swoim słowem i ciałem, dając moc kroczenia Bożymi drogami a w sakramencie pokuty kształtuje nasze sumienia.

Tylko właściwe wnętrze jest w stanie zapobiegać ślepocie, a uczciwość życia ma ogromny wpływ na codzienność innych ludzi. Ta Ewangelia przypomina nam, że Chrystus jest przede wszystkim lekarzem duszy.

Mając właściwe sumienie, człowiek ma prawdziwą wizję świata i Boga. Wewnętrzny głos czyni nas uczciwymi ludźmi, czyniącymi pokój i sprawiedliwość. 


John 9:1-41
As Jesus went along, he saw a man who had been blind from birth. His disciples asked him, ‘Rabbi, who sinned, this man or his parents, for him to have been born blind?’ ‘Neither he nor his parents sinned,’ Jesus answered ‘he was born blind so that the works of God might be displayed in him.
‘As long as the day lasts
I must carry out the work of the one who sent me;
the night will soon be here when no one can work.
As long as I am in the world
I am the light of the world.’
Having said this, he spat on the ground, made a paste with the spittle, put this over the eyes of the blind man, and said to him, ‘Go and wash in the Pool of Siloam’ (a name that means ‘sent’). So the blind man went off and washed himself, and came away with his sight restored.
  His neighbours and people who earlier had seen him begging said, ‘Isn’t this the man who used to sit and beg?’ Some said, ‘Yes, it is the same one.’ Others said, ‘No, he only looks like him.’ The man himself said, ‘I am the man.’ So they said to him, ‘Then how do your eyes come to be open?’ ‘The man called Jesus’ he answered ‘made a paste, daubed my eyes with it and said to me, “Go and wash at Siloam”; so I went, and when I washed I could see.’ They asked, ‘Where is he?’ ‘I don’t know’ he answered.
  They brought the man who had been blind to the Pharisees. It had been a sabbath day when Jesus made the paste and opened the man’s eyes, so when the Pharisees asked him how he had come to see, he said, ‘He put a paste on my eyes, and I washed, and I can see.’ Then some of the Pharisees said, ‘This man cannot be from God: he does not keep the sabbath.’ Others said, ‘How could a sinner produce signs like this?’ And there was disagreement among them. So they spoke to the blind man again, ‘What have you to say about him yourself, now that he has opened your eyes?’ ‘He is a prophet’ replied the man. However, the Jews would not believe that the man had been blind and had gained his sight, without first sending for his parents and asking them, ‘Is this man really your son who you say was born blind? If so, how is it that he is now able to see?’ His parents answered, ‘We know he is our son and we know he was born blind, but we do not know how it is that he can see now, or who opened his eyes. He is old enough: let him speak for himself.’ His parents spoke like this out of fear of the Jews, who had already agreed to expel from the synagogue anyone who should acknowledge Jesus as the Christ. This was why his parents said, ‘He is old enough; ask him.’
  So the Jews again sent for the man and said to him, ‘Give glory to God! For our part, we know that this man is a sinner.’ The man answered, ‘I don’t know if he is a sinner; I only know that I was blind and now I can see.’ They said to him, ‘What did he do to you? How did he open your eyes?’ He replied, ‘I have told you once and you wouldn’t listen. Why do you want to hear it all again? Do you want to become his disciples too?’ At this they hurled abuse at him: ‘You can be his disciple,’ they said ‘we are disciples of Moses: we know that God spoke to Moses, but as for this man, we do not know where he comes from.’ The man replied, ‘Now here is an astonishing thing! He has opened my eyes, and you don’t know where he comes from! We know that God doesn’t listen to sinners, but God does listen to men who are devout and do his will. Ever since the world began it is unheard of for anyone to open the eyes of a man who was born blind; if this man were not from God, he couldn’t do a thing.’ ‘Are you trying to teach us,’ they replied ‘and you a sinner through and through, since you were born!’ And they drove him away.
  Jesus heard they had driven him away, and when he found him he said to him, ‘Do you believe in the Son of Man?’ ‘Sir,’ the man replied ‘tell me who he is so that I may believe in him.’ Jesus said, ‘You are looking at him; he is speaking to you.’ The man said, ‘Lord, I believe’, and worshipped him.
  Jesus said:
‘It is for judgement
that I have come into this world,
so that those without sight may see
and those with sight turn blind.’
Hearing this, some Pharisees who were present said to him, ‘We are not blind, surely?’ Jesus replied:
‘Blind? If you were,
you would not be guilty,
but since you say, “We see,”
your guilt remains.’



Today's Gospel tells the story of a blind man who met Jesus. That man suffered a lot from the very beginning of his life because of blindness. Thanks to our eyes, we are able to experience the beauty of the world and nature. Christ had mercy on him and cured his eyes. But apart from being cured from physical disability, the man received much more – the spiritual sight.

We also should look at the Gospel from the spiritual point of view. Christ is the Messiah and real God who cures our spiritual blindness.    

Jesus came to the world to cure our eyes of soul. What is really important is our soul. Christ is the light of conscience. The inner voice of God. Every day, we have to make a lot of decisions. Jesus enlightens our actions and thoughts with conscience and God's voice.

What can we do to cure our souls? First and foremost we have to listen to God. It seems to be banal, but this is the only way. Christ cures our blindness with the help of His words.

We can gain spiritual consciousness by listening to God’s words and reading the Bible. Daily prayer is food for our souls. We should attend Sunday’s mass and use the sacrament of confession thanks to which we can get closer to Jesus.

What really matters is inside of us and that is why we should be honest with ourselves. Today’s Gospel reminds us that Christ is first of all the doctor of our souls.

Thanks to our consciousness we can see the real image of the world. And the voice within helps us to become just and honest people.