sobota, 25 marca 2017

Głos Boga... God's voice...


VI Niedziela Wielkiego Postu... IV Sunday of Lent...
(J 9,1-41)
Jezus przechodząc obok ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym - on czy jego rodzice? Jezus odpowiedział: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale /stało się tak/, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Potrzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata. To powiedziawszy splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: Idź, obmyj się w sadzawce Siloam - co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze? Jedni twierdzili: Tak, to jest ten, a inni przeczyli: Nie, jest tylko do tamtego podobny. On zaś mówił: To ja jestem. Mówili więc do niego: Jakżeż oczy ci się otwarły? On odpowiedział: Człowiek zwany Jezusem uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: Idź do sadzawki Siloam i obmyj się. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem. Rzekli do niego: Gdzież On jest? On odrzekł: Nie wiem. Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę. Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu. Inni powiedzieli: Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki? I powstało wśród nich rozdwojenie. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: A ty, co o Nim myślisz w związku z tym, że ci otworzył oczy? Odpowiedział: To prorok. Jednakże Żydzi nie wierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, tak że aż przywołali rodziców tego, który przejrzał, i wypytywali się ich w słowach: Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomym urodził? W jaki to sposób teraz widzi? Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomym. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi, nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, niech mówi za siebie. Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: Ma swoje lata, jego samego zapytajcie! Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: Daj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem. Na to odpowiedział: Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę. Rzekli więc do niego: Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy? Odpowiedział im: Już wam powiedziałem, a wyście mnie nie wysłuchali. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami? Wówczas go zelżyli i rzekli: Bądź ty sobie Jego uczniem, my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś nie wiemy, skąd pochodzi. Na to odpowiedział im ów człowiek: W tym wszystkim to jest dziwne, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg grzeszników nie wysłuchuje, natomiast Bóg wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic czynić. Na to dali mu taką odpowiedź: Cały urodziłeś się w grzechach, a śmiesz nas pouczać? I precz go wyrzucili. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go rzekł do niego: Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego? On odpowiedział: A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył? Rzekł do niego Jezus: Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie. On zaś odpowiedział: Wierzę, Panie! i oddał Mu pokłon. Jezus rzekł: Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci , którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą stali się niewidomymi. Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli i rzekli do Niego: Czyż i my jesteśmy niewidomi? Jezus powiedział do nich: Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: "Widzimy", grzech wasz trwa nadal.





Kolejna dłuższa Ewangelia, która oznacza, że ​​Jezus Chrystus chce, abyśmy wzbogacili się Jego słowem. Dzisiejsza Ewangelia mówi o spotkaniu Jezusa z niewidomym. Ta osoba cierpiała wiele od początku swojego życia, nie mając wzroku. Dzięki oczom; jesteśmy w stanie doświadczyć piękno świata i natury. Chrystus zlitował się nad nim, biorąc pod uwagę jego cierpienie. Poza tym ten człowiek wyleczony z choroby cielesnej,  otrzymał wzrok duchowy.

Nie powinniśmy patrzeć na Ewangelię z punktu widzenia tylko cielesności, ale przez pryzmat Ducha,  Chrystusa  uwalniający od duchowej ślepoty.

Jezus przyszedł na świat, dając nam oczy duszy. Nasze życie nie jest tylko ciałem, duchem. Chrystus jest światłem sumienia. Wewnętrzny głos serca jest światłem Boga. Nasz umysł i serce podejmują decyzję każdego dnia. Jezus oświeca ludzkie czyny i myśli w naszym sumieniu, co  stanowi  głos Boży.

Co możemy zrobić, aby zapobiec ślepocie duszy? Posłuchaj Boga, wydaje się to banalne. Chrystus leczy ślepotę człowieka przez swoje słowo i głos sumienia.

Formacja sumienia dokonuje się przez słowa Pana, czytając Biblię i będąc posłusznym nauce Kościoła. Codzienna modlitwa jest pokarmem duszy. Uczestnicząc we Mszy świętej, Bóg karmi nas swoim słowem i ciałem, dając moc kroczenia Bożymi drogami a w sakramencie pokuty kształtuje nasze sumienia.

Tylko właściwe wnętrze jest w stanie zapobiegać ślepocie, a uczciwość życia ma ogromny wpływ na codzienność innych ludzi. Ta Ewangelia przypomina nam, że Chrystus jest przede wszystkim lekarzem duszy.

Mając właściwe sumienie, człowiek ma prawdziwą wizję świata i Boga. Wewnętrzny głos czyni nas uczciwymi ludźmi, czyniącymi pokój i sprawiedliwość. 


John 9:1-41
As Jesus went along, he saw a man who had been blind from birth. His disciples asked him, ‘Rabbi, who sinned, this man or his parents, for him to have been born blind?’ ‘Neither he nor his parents sinned,’ Jesus answered ‘he was born blind so that the works of God might be displayed in him.
‘As long as the day lasts
I must carry out the work of the one who sent me;
the night will soon be here when no one can work.
As long as I am in the world
I am the light of the world.’
Having said this, he spat on the ground, made a paste with the spittle, put this over the eyes of the blind man, and said to him, ‘Go and wash in the Pool of Siloam’ (a name that means ‘sent’). So the blind man went off and washed himself, and came away with his sight restored.
  His neighbours and people who earlier had seen him begging said, ‘Isn’t this the man who used to sit and beg?’ Some said, ‘Yes, it is the same one.’ Others said, ‘No, he only looks like him.’ The man himself said, ‘I am the man.’ So they said to him, ‘Then how do your eyes come to be open?’ ‘The man called Jesus’ he answered ‘made a paste, daubed my eyes with it and said to me, “Go and wash at Siloam”; so I went, and when I washed I could see.’ They asked, ‘Where is he?’ ‘I don’t know’ he answered.
  They brought the man who had been blind to the Pharisees. It had been a sabbath day when Jesus made the paste and opened the man’s eyes, so when the Pharisees asked him how he had come to see, he said, ‘He put a paste on my eyes, and I washed, and I can see.’ Then some of the Pharisees said, ‘This man cannot be from God: he does not keep the sabbath.’ Others said, ‘How could a sinner produce signs like this?’ And there was disagreement among them. So they spoke to the blind man again, ‘What have you to say about him yourself, now that he has opened your eyes?’ ‘He is a prophet’ replied the man. However, the Jews would not believe that the man had been blind and had gained his sight, without first sending for his parents and asking them, ‘Is this man really your son who you say was born blind? If so, how is it that he is now able to see?’ His parents answered, ‘We know he is our son and we know he was born blind, but we do not know how it is that he can see now, or who opened his eyes. He is old enough: let him speak for himself.’ His parents spoke like this out of fear of the Jews, who had already agreed to expel from the synagogue anyone who should acknowledge Jesus as the Christ. This was why his parents said, ‘He is old enough; ask him.’
  So the Jews again sent for the man and said to him, ‘Give glory to God! For our part, we know that this man is a sinner.’ The man answered, ‘I don’t know if he is a sinner; I only know that I was blind and now I can see.’ They said to him, ‘What did he do to you? How did he open your eyes?’ He replied, ‘I have told you once and you wouldn’t listen. Why do you want to hear it all again? Do you want to become his disciples too?’ At this they hurled abuse at him: ‘You can be his disciple,’ they said ‘we are disciples of Moses: we know that God spoke to Moses, but as for this man, we do not know where he comes from.’ The man replied, ‘Now here is an astonishing thing! He has opened my eyes, and you don’t know where he comes from! We know that God doesn’t listen to sinners, but God does listen to men who are devout and do his will. Ever since the world began it is unheard of for anyone to open the eyes of a man who was born blind; if this man were not from God, he couldn’t do a thing.’ ‘Are you trying to teach us,’ they replied ‘and you a sinner through and through, since you were born!’ And they drove him away.
  Jesus heard they had driven him away, and when he found him he said to him, ‘Do you believe in the Son of Man?’ ‘Sir,’ the man replied ‘tell me who he is so that I may believe in him.’ Jesus said, ‘You are looking at him; he is speaking to you.’ The man said, ‘Lord, I believe’, and worshipped him.
  Jesus said:
‘It is for judgement
that I have come into this world,
so that those without sight may see
and those with sight turn blind.’
Hearing this, some Pharisees who were present said to him, ‘We are not blind, surely?’ Jesus replied:
‘Blind? If you were,
you would not be guilty,
but since you say, “We see,”
your guilt remains.’



Today's Gospel tells the story of a blind man who met Jesus. That man suffered a lot from the very beginning of his life because of blindness. Thanks to our eyes, we are able to experience the beauty of the world and nature. Christ had mercy on him and cured his eyes. But apart from being cured from physical disability, the man received much more – the spiritual sight.

We also should look at the Gospel from the spiritual point of view. Christ is the Messiah and real God who cures our spiritual blindness.    

Jesus came to the world to cure our eyes of soul. What is really important is our soul. Christ is the light of conscience. The inner voice of God. Every day, we have to make a lot of decisions. Jesus enlightens our actions and thoughts with conscience and God's voice.

What can we do to cure our souls? First and foremost we have to listen to God. It seems to be banal, but this is the only way. Christ cures our blindness with the help of His words.

We can gain spiritual consciousness by listening to God’s words and reading the Bible. Daily prayer is food for our souls. We should attend Sunday’s mass and use the sacrament of confession thanks to which we can get closer to Jesus.

What really matters is inside of us and that is why we should be honest with ourselves. Today’s Gospel reminds us that Christ is first of all the doctor of our souls.

Thanks to our consciousness we can see the real image of the world. And the voice within helps us to become just and honest people.

   

sobota, 18 marca 2017

Boże pragnienie... God's desire...

III Niedziela Wielkiego Postu... III Sunday of Lent...

(J 4,5-42)
Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić - prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? - lub: - Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.




Bóg daje nam jedną z najdłuższych Ewangelii na dziś. Jezus Chrystus spotyka się kobietą z Samarii. Spotkanie dokonuje się przy studni, ponieważ było to ważne miejsce, przy którym ludzie gromadzili się, a woda jest symbolem życia. Syn Boży stał się "lustrem"; ta kobieta mogła  spojrzeć na siebie oczami Chrystusa. Jezus nie potępił jej, ale dał jej prawdziwe obraz życia. Wielki Post jest odpowiednim czas, aby spojrzeć na na siebie  oczami Chrystusa. Bóg zna nasze serca, wiedząc co jest w środku, światło Ducha Świętego, jest łagodne dla naszego człowieczeństwa. Kobieta znalazła prawdę o sobie. Spotkanie z Mesjaszem było okazją do poznania  prawdy o sobie.

 Jesteśmy zaproszeni, by przyjśc do Jezusa, który nas nie oskarża, on przekazuje  prawdę o nas i daje motywację do pokuty i możliwość osiagnięcia realnego szczęścia.

Ewangelia mówi nam o Jezusie jak wodzie. Chrystus jest w stanie zaspokoić pragnienie. Przykład wody podkreśla potrzebuje Chrystusa w życiu człowieka, który jest stworzony przez Boga. Każdy potrzebuje nadprzyrodzone dary; Jezus Chrystus jest odpowiedzią na to.

Osoba Jezusa jest w stanie zaspokoić nasze pragnienia. Pełne szczęście jest posiadanie Boga, ta kobieta szukała radości w swoim życiu,  Jezus przebywa do niej i wypełnił pustkę życia.

Innym przykładem jest Maria Magdgda, która nie mogła żyć bez Jezusa.  Płakała, widząc pusty grób w Dniu Zmartwychwstania.

Syn Boży jest duchową wodą i prawdą. W Nim czujemy prawdziwą radość i szczęście.




John 4:5-42
Jesus came to the Samaritan town called Sychar, near the land that Jacob gave to his son Joseph. Jacob’s well is there and Jesus, tired by the journey, sat straight down by the well. It was about the sixth hour. When a Samaritan woman came to draw water, Jesus said to her, ‘Give me a drink.’ His disciples had gone into the town to buy food. The Samaritan woman said to him, ‘What? You are a Jew and you ask me, a Samaritan, for a drink?’ – Jews, in fact, do not associate with Samaritans. Jesus replied:
‘If you only knew what God is offering
and who it is that is saying to you:
Give me a drink, you would have been the one to ask,
and he would have given you living water.’
‘You have no bucket, sir,’ she answered ‘and the well is deep: how could you get this living water? Are you a greater man than our father Jacob who gave us this well and drank from it himself with his sons and his cattle?’ Jesus replied:
‘Whoever drinks this water
will get thirsty again;
but anyone who drinks the water that I shall give
will never be thirsty again:
the water that I shall give
will turn into a spring inside him,
welling up to eternal life.’
‘Sir,’ said the woman ‘give me some of that water, so that I may never get thirsty and never have to come here again to draw water.’ ‘Go and call your husband’ said Jesus to her ‘and come back here.’ The woman answered, ‘I have no husband.’ He said to her, ‘You are right to say, “I have no husband”; for although you have had five, the one you have now is not your husband. You spoke the truth there.’ ‘I see you are a prophet, sir’ said the woman. ‘Our fathers worshipped on this mountain, while you say that Jerusalem is the place where one ought to worship.’ Jesus said:
‘Believe me, woman,
the hour is coming
when you will worship the Father
neither on this mountain nor in Jerusalem.
You worship what you do not know;
we worship what we do know:
for salvation comes from the Jews.
But the hour will come
– in fact it is here already –
when true worshippers will worship the Father in spirit and truth:
that is the kind of worshipper the Father wants.
God is spirit,
and those who worship
must worship in spirit and truth.’
The woman said to him, ‘I know that Messiah – that is, Christ – is coming; and when he comes he will tell us everything.’ ‘I who am speaking to you,’ said Jesus ‘I am he.’
  At this point his disciples returned, and were surprised to find him speaking to a woman, though none of them asked, ‘What do you want from her?’ or, ‘Why are you talking to her?’ The woman put down her water jar and hurried back to the town to tell the people. ‘Come and see a man who has told me everything I ever did; I wonder if he is the Christ?’ This brought people out of the town and they started walking towards him.
  Meanwhile, the disciples were urging him, ‘Rabbi, do have something to eat; but he said, ‘I have food to eat that you do not know about.’ So the disciples asked one another, ‘Has someone been bringing him food?’ But Jesus said:
‘My food is to do the will of the one who sent me,
and to complete his work.
Have you not got a saying:
Four months and then the harvest?
Well, I tell you:
Look around you, look at the fields;
already they are white, ready for harvest!
Already the reaper is being paid his wages,
already he is bringing in the grain for eternal life,
and thus sower and reaper rejoice together.
For here the proverb holds good:
one sows, another reaps;
I sent you to reap a harvest you had not worked for.
Others worked for it;
and you have come into the rewards of their trouble.’
Many Samaritans of that town had believed in him on the strength of the woman’s testimony when she said, ‘He told me all I have ever done’, so, when the Samaritans came up to him, they begged him to stay with them. He stayed for two days, and when he spoke to them many more came to believe; and they said to the woman, ‘Now we no longer believe because of what you told us; we have heard him ourselves and we know that he really is the saviour of the world.’


Today we can read one of the longest Gospels. Jesus Christ met one woman from Samaria. They met next to a well which was very important, because it provided people with water and was a symbol of life. Son of God became a mirror; this woman could see her reflection in Christ’s eyes. Jesus did not condemn her, but gave her a real picture of her life. Lent is the appropriate time to do it. It is the time to look into Christ’s eyes. God knows our hearts. He knows what is hidden inside. There is the light of the Holy Spirit. The woman found the truth about herself, her faith and spiritual life. Meeting with Messiah was an occasion to find the truth about life.

We are also invited to meet Jesus who does not condemn us, but who offers us the truth about our lives and invites Repentance which is the way to achieve real happiness and human dignity.

The Gospel compares Jesus to water. Jesus says that He is able to satisfy desire. It emphasises the need we all have. Everyone needs God’s gifts; Jesus Christ is the answer for this need.

Jesus is able to satisfy our desires. Full happiness comes entirely from God. This woman was looking for happiness in her life and Jesus was able to fill the emptiness that she felt.

Another example of looking for happiness is Mary Magdalena who could not image her life without Jesus. That is the reason why she was crying while seeing the empty tomb of Jesus on the Resurrection Day.


The Son of God is our spiritual water and truth. Thanks to Him, we can really satisfy our thirst.

sobota, 4 marca 2017

Chrześcijańska mądrość... Wisdom of Christianity...


I Niedziela Wielkiego Postu... I Sunday of Lent...



(Mt 4,1-11)
Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. A gdy przepościł czterdzieści dni i czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem . Lecz on mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych. Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni i rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane: Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień. Odrzekł mu Jezus: Ale jest napisane także: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego. Jeszcze raz wziął Go diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. Na to odrzekł mu Jezus: Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto aniołowie przystąpili i usługiwali Mu.



Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu, Jezus podaża na pustyni, aby przygotować  się do nauczanie i głoszenie Ewangelii. Pomimo bezludnego  miejsca, On nie jest sam, diabeł nadchodzi i kusi Syna Bożego, który jest zmęczony i wyczerpany. Proponuje Jmu chleb, siłę i zaufanie  Bogu.

Wydaje nam się, że to nic złego; oczywiście, to co proponuje diabeł, z natury rzeczy jest dobre, ale dzieło szatana jest przewrotne, ponieaż chce odciagnąć Chrystusa od tajemnicy zbawienia dla wszystkich, od śmierci i zmartwychwstania i wreszcie od zwycięstwa nad mocami zła.


Rozpoczynając Wielki Post, powinniśmy czuwać i być gotowy na to samo. Podejmowanie postanowień i pragnienia skruchy, będziemy wystawiane na pokusy, która jest głosem; nic nie robić, wszystko jest w porządku, więc nie sensu jakakolwiek zmiana. Brak pracy nad sobą jest przymierzeem dla szatana.


Oczywiście, chleb, bogactwo i ufności w Boga jest dobre z natury,  jeśli używamy w imię dobra.

Na czym polega przewrotność szatan? Brak sprawiedliwego podziału chleba i dóbr. Człowiek jest w stanie czynić dobro tylko do swoich celów; dla lepszego życia. Na przykład jest wiele miejsc, gdzie brak chleba, żywności, a ludzie są głodni. A w innym miejscu jest nadwyżka  żywności, które się marnuje.

Po drugie, władza, która jest wykorzystywana nie dla dobra wspólnego, ale dla lokalnych i prywatnych celów. Istnieją ważniejsze krajem o silnej gospodarce i sile lub kraju mniej ważne. Ludzie prominentni i mniej, a przecież jesteśmy równi wobec Boga. Według Katechizmu Kościoła Katolickiego, każdy ma takie samo prawo do sprawiedliwego podziału dobra. Wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi, kochanymi przez Zbawiciela.

Trzecia pokusa, beztroska wiara w Boga i Jego miłosiedzie. Diabeł chce zaszczepić poczucie, rób co chcesz, ponieważ Bóg jest miłosierny. Nie patrz na konsekwencje, ponieważ Jezus Chrystus przebacza. Jest to fałszywa postawa, moja ufność w Boga nie oznacza, rób co chcesz, a  zaufanie jest odpowiedzialnośccią za moje życie przed Bogiem.

Dzisiejsza Ewangelia jest wielką nauką o rozeznanie dobra złem, oraz korzystania z naszego życia w imię dobrych rzeczy.

Jezu Chryste dał mi mądrość  do czynienia dobra w imię miłości Boga i bliźniego.


Matthew 4:1-11
Jesus was led by the Spirit out into the wilderness to be tempted by the devil. He fasted for forty days and forty nights, after which he was very hungry, and the tempter came and said to him, ‘If you are the Son of God, tell these stones to turn into loaves.’ But he replied, ‘Scripture says:
Man does not live on bread alone
but on every word that comes from the mouth of God.’
The devil then took him to the holy city and made him stand on the parapet of the Temple. ‘If you are the Son of God’ he said ‘throw yourself down; for scripture says:
He will put you in his angels’ charge,
and they will support you on their hands
in case you hurt your foot against a stone.’
Jesus said to him, ‘Scripture also says:
You must not put the Lord your God to the test.’
Next, taking him to a very high mountain, the devil showed him all the kingdoms of the world and their splendour. ‘I will give you all these’ he said, ‘if you fall at my feet and worship me.’ Then Jesus replied, ‘Be off, Satan! For scripture says:
You must worship the Lord your God,
and serve him alone.’
Then the devil left him, and angels appeared and looked after him.




The first Sunday of Lent. Before Jesus started teaching and preaching, He went to the desert. Although there were no people on the desert, he was not alone. Devil came and tempted Son of God who was tired and exhausted. He offered Him bread, power and wanted to check Jesus’ trust in God.

It seems that the things devil offered are not bad, but the work of Satan is perverse, because he wants to destroy the mystery of salvation, prevent Jesus from death and resurrection, and finally from the victory over evil.

During Lent we should be ready for the same temptation. A temptation which is a voice in our heads saying: “do nothing, stop, everything is all right”. Lack of work is an ally of devil.

Let’s focus on these tree types of temptation, because it is very interesting and Jesus denounces falsehood connected with them.

Of course: bread, wealth and trust in God are good, but on one condition – if we use them in the name of good.

Because of the perversity of devil we often use good things for evil purposes. Why? Devil didn’t care about Jesus, but he used temptation for his own purposes. Sometimes we also do good things only for our own purposes and for a better life. For example, there are many places in the world where people don’t have bread. And at the same time, in other places there is a surplus of bread and many goods are spoiled.

The next temptation was connected with power which is used not for good but for private purposes. There are some countries with strong economy and also some very poor countries. But for God, all people are equal. According to the Catechism of the Catholic Church, everybody has the same rights and we are all children of God, beloved by our Saviour.

The third temptation concerned the trust in God, which of course is good, but devil wants to make us think that we can do whatever we want because God is merciful.  He tells us not to bother about consequences, because Jesus Christ will forgive us. But this is a false attitude, and our trust in God does not mean that we can do whatever we want. To trust in God means also to be responsible for ourselves and our families.

Today's Gospel is a great teaching about distinction between good and evil, about acting in the name of good, and fighting with traps of evil.

Jesus Christ, give me a wisdom and power, so I will know what is good and what is evil.